środa, 25 czerwca 2014
Pytanie
Siemka kochane czytelniczki. W związku z tym, że kończę bloga o Vivianne i Mario mam do was pytanie. Czy chciałybyście nowy blog o Mario? Mam w głowie pomysł, a on (Mario) najlepiej pasuje do opowiadania. Na wasze odpowiedzi czekam do 1 lipca. Wtedy na ,,Miłość odnajdzie cię wszędzie!" pojawi się epilog, a na nowym blogu prolog i I rozdział. Liczę na wasze komentarze. Pozdrawiam serdecznie Ewi Borussen.
wtorek, 10 czerwca 2014
Rozdział 12
~Marika~
Obudziłam się o 11:30, koło mnie spał mój ukochany chłopak. Marco spał na swoim łóżku tylko, że w poprzek. Pamiętam wczorajszy melanż o matko wczoraj to się działo. Zarówno Polki jak i Niemcy usiedliśmy w jednym kółku i graliśmy w butelkę. A zabawa była jeszcze lepsza bo graliśmy tylko na zadania. Gdy butelka się nam znudziła włączyliśmy karaoke. No i tu była dopiero komedia, kiedy Mats, Marco i Mario śpiewali "Ona tańczy dla mnie". My Polki miałyśmy taki ubaw, że masakra ja na szczęście uwieczniłam zmagania wokalne panów Niemców i wstawiłam na swojego fanpage-a z podpisem:
- Pączusiu rozchmurz się.- kiedy Niemcy to usłyszeli od razu ryknęli śmiechem. Mario mi odpowiedział:
- Tak, kochanie to bardzo zabawne, mogłabyś już skończyć widzisz, że ja tu jestem człowiekiem cierpiącym?-
- Taa uważaj bo uwierzę. Nie widzisz, że połowa dziewczyn od nas też jest ledwo żywa. Mam pomysł jak cię do życia przywrócić.-
- Jaki?- Mario aż się oczy zaświeciły
- Oj nie, nie. Pójdziemy pobiegać.-
- NIE!!!!! Wszystko tylko nie bieganie z tobą. Już mi lepiej widzisz jestem w szczytowej formie.-
- Tak właśnie widzę bo właśnie smarujesz sobie kanapkę z szynką Nutellą.- i usłyszałam krzyk Matsa:
- Ktoś powiedział Nutella?!- od razu przypomniała mi się reklama Nutelli z Matsem. Wszyscy piłkarze zaczęli się głośno śmiać tylko nie Mats, on powiedział:
- Ale o co wam chodzi przecież wiecie jak jak kocham Nutelle.- ja odpowiedziałam mu:
- Mats błagam cię ty już lepiej nic nie mów bo mnie już brzuch boli ze śmiechu.- po śniadaniu poszłam razem z Mario na spacer. Usiedliśmy na plaży i podziwialiśmy krajobraz. Pewnie Mariom myślał jak to będzie po zakończeniu mistrzostw. Ja już planowałam jak urządzę mój dom w Dortmundzie. Był już kupiony mi się bardzo podobał. Patrząc na adres mój i Mario mieszkaliśmy na tej samej ulicy. Miałam blisko do stadionu. Mario powiedział do mnie:
- Mario co będzie potem?-
- Mam nadzieję, że będzie dobrze.-
- Ale co będzie z nami?-
- Prawdziwa miłość pokona każdą odległość.-
- Jednak wolałbym mieć cię przy sobie.-
- Damy radę Mario.-
~Mario~
Nie chciałem rozstawać się z Mariką ona jest dla mnie strasznie ważna. Jednak kiedy myślę o tej odległości jaka nas będzie dzieliła zastanawiam się czy nie zakończyć tego bo jaki sens ma związek na odległość? Gdy patrzę w jej oczy na jej uśmiech wiem, że nie mogę tego zrobić. Siedzimy właśnie na plaży i rozkoszujemy się ostatnimi chwilami, które wspólnie spędzimy. Chciałbym mieć w grypie na lidze mistrzów FC Barcelonę wtedy bez problemu mógłbym się zobaczyć z Mari, a tak to, to prawie w ogóle nie będziemy się widywać. Ale Mari ma rację, że prawdziwa miłość pokona każdą odległość. Wróciliśmy do hotelu i pakowaliśmy walizki. Następnie pożegnaliśmy się wzajemnie i udaliśmy się na lotnisko. Pojutrze mamy obiad u kanclerz Niemiec i jakieś tam inne sztywne imprezy na których muszę być w garniaku, ale cóż taki żywot piłkarza. Na lotnisku dorwali nas fani proszący o autograf lub zdjęcie zgadzaliśmy się aż usłyszeliśmy komunikat, że musimy się zbierać. Odnalazłem w tłumie Polek Marikę przytuliłem ją i po raz ostatni pocałowałem. Serce mi się rozpadało, ale co ja mogłem na to poradzić? Wsiadłem do samolotu i od razu zasnąłem cały lot przespałem. Po dotarciu do Berlina na lotnisku witały nas tłumy fanów. To było naprawdę super. Potem pojechaliśmy do hotelu gdzie mieliśmy spać bo jak to trener powiedział:
- Jutro dzień pełen wrażeń.- od razu mi się żyć odechciewa. Odliczam już dni do ponownego spotkania z Mariką. On powiedziała mi na lotnisku, że zobaczymy się prędzej niż myślę. Co to mogło znaczyć?
Obudziłam się o 11:30, koło mnie spał mój ukochany chłopak. Marco spał na swoim łóżku tylko, że w poprzek. Pamiętam wczorajszy melanż o matko wczoraj to się działo. Zarówno Polki jak i Niemcy usiedliśmy w jednym kółku i graliśmy w butelkę. A zabawa była jeszcze lepsza bo graliśmy tylko na zadania. Gdy butelka się nam znudziła włączyliśmy karaoke. No i tu była dopiero komedia, kiedy Mats, Marco i Mario śpiewali "Ona tańczy dla mnie". My Polki miałyśmy taki ubaw, że masakra ja na szczęście uwieczniłam zmagania wokalne panów Niemców i wstawiłam na swojego fanpage-a z podpisem:
Prawdziwe oblicze Niemieckich piłkarzy. Nie próbujcie tego w domu grozi śmiercią przez śmiech.Zabawa skończyła się ok 4:30 i wszyscy udaliśmy się do pokojów. Dzisiaj o 18:30 mamy wylot do Polski. Pojutrze śniadanie u prezydenta potem obiad u premiera. Aż się boję. Muszę się ubrać elegancko, a tego nie znoszę. Mario wylatuje o tej samej godzinie co my. Nikt z Dortmundczyków nie wie, że od tego sezonu będę grała w Borussi. Mam nadzieję, że Mario się ucieszy. Wstałam z łóżka poszłam do łazienki, wzięłam prysznic, ubrałam się w cywilne rzeczy i udałam się na śniadanie. Na stołówce siedziało już kilka dziewczyn które ledwo żyły lub były w trakcie leczenia kaca. Jadłam sobie pyszną jajecznicę z pomidorami kiedy na stołówkę weszli nasi niemieccy koledzy. Mario od razu się do mnie przysiadł ze swoim śniadaniem. Szczerze wyglądał jak 7 nieszczęść. Powiedziałam do niego:
- Pączusiu rozchmurz się.- kiedy Niemcy to usłyszeli od razu ryknęli śmiechem. Mario mi odpowiedział:
- Tak, kochanie to bardzo zabawne, mogłabyś już skończyć widzisz, że ja tu jestem człowiekiem cierpiącym?-
- Taa uważaj bo uwierzę. Nie widzisz, że połowa dziewczyn od nas też jest ledwo żywa. Mam pomysł jak cię do życia przywrócić.-
- Jaki?- Mario aż się oczy zaświeciły
- Oj nie, nie. Pójdziemy pobiegać.-
- NIE!!!!! Wszystko tylko nie bieganie z tobą. Już mi lepiej widzisz jestem w szczytowej formie.-
- Tak właśnie widzę bo właśnie smarujesz sobie kanapkę z szynką Nutellą.- i usłyszałam krzyk Matsa:
- Ktoś powiedział Nutella?!- od razu przypomniała mi się reklama Nutelli z Matsem. Wszyscy piłkarze zaczęli się głośno śmiać tylko nie Mats, on powiedział:
- Ale o co wam chodzi przecież wiecie jak jak kocham Nutelle.- ja odpowiedziałam mu:
- Mats błagam cię ty już lepiej nic nie mów bo mnie już brzuch boli ze śmiechu.- po śniadaniu poszłam razem z Mario na spacer. Usiedliśmy na plaży i podziwialiśmy krajobraz. Pewnie Mariom myślał jak to będzie po zakończeniu mistrzostw. Ja już planowałam jak urządzę mój dom w Dortmundzie. Był już kupiony mi się bardzo podobał. Patrząc na adres mój i Mario mieszkaliśmy na tej samej ulicy. Miałam blisko do stadionu. Mario powiedział do mnie:
- Mario co będzie potem?-
- Mam nadzieję, że będzie dobrze.-
- Ale co będzie z nami?-
- Prawdziwa miłość pokona każdą odległość.-
- Jednak wolałbym mieć cię przy sobie.-
- Damy radę Mario.-
~Mario~
Nie chciałem rozstawać się z Mariką ona jest dla mnie strasznie ważna. Jednak kiedy myślę o tej odległości jaka nas będzie dzieliła zastanawiam się czy nie zakończyć tego bo jaki sens ma związek na odległość? Gdy patrzę w jej oczy na jej uśmiech wiem, że nie mogę tego zrobić. Siedzimy właśnie na plaży i rozkoszujemy się ostatnimi chwilami, które wspólnie spędzimy. Chciałbym mieć w grypie na lidze mistrzów FC Barcelonę wtedy bez problemu mógłbym się zobaczyć z Mari, a tak to, to prawie w ogóle nie będziemy się widywać. Ale Mari ma rację, że prawdziwa miłość pokona każdą odległość. Wróciliśmy do hotelu i pakowaliśmy walizki. Następnie pożegnaliśmy się wzajemnie i udaliśmy się na lotnisko. Pojutrze mamy obiad u kanclerz Niemiec i jakieś tam inne sztywne imprezy na których muszę być w garniaku, ale cóż taki żywot piłkarza. Na lotnisku dorwali nas fani proszący o autograf lub zdjęcie zgadzaliśmy się aż usłyszeliśmy komunikat, że musimy się zbierać. Odnalazłem w tłumie Polek Marikę przytuliłem ją i po raz ostatni pocałowałem. Serce mi się rozpadało, ale co ja mogłem na to poradzić? Wsiadłem do samolotu i od razu zasnąłem cały lot przespałem. Po dotarciu do Berlina na lotnisku witały nas tłumy fanów. To było naprawdę super. Potem pojechaliśmy do hotelu gdzie mieliśmy spać bo jak to trener powiedział:
- Jutro dzień pełen wrażeń.- od razu mi się żyć odechciewa. Odliczam już dni do ponownego spotkania z Mariką. On powiedziała mi na lotnisku, że zobaczymy się prędzej niż myślę. Co to mogło znaczyć?
poniedziałek, 2 czerwca 2014
Rozdział 11
~Narrator~
Mundial powoli kończył się. Niemcy grali finał z Brazylią, a Polska z Stanami Zjednoczonymi. Niestety obie reprezentacje grały o tej samej godzinie. Mario wysłał swojej ukochanej sms-a
- Grajcie sercem, dajcie z siebie wszystko, a na pewno wygracie. Powodzenia.- podały sobie ręce i krzyknęły na 3:
- Polska gola!!!- wyszły do tunelu i czekały na znak od sędziego na sygnał pozwalający wyjść na murawę. Przeczuwały, że to będzie pechowe spotkanie, ponieważ sędziom był Howard Webb. Marice od razu przypomniał się mecz z Euro 2008. Obie reprezentacje weszły na boisko. Marika widziała jak na każdym meczu mnóstwo Polskich flag. Najpierw odegrano hymn USA, a potem na cały stadion było słychać hymn Polski, który o dziwo został zaśpiewany akapella. Ponad 80 tys. gardeł śpiewało Mazurka Dąbrowskiego. Stadion mieścił 100 tys osób, a z USA przyjechało tylko 20 tys kibiców. W końcu zaczął się mecz. Zarówno Polska - USA, jak i Niemcy - Brazylia. Po pierwszej połowie w obu meczach wynik był równy 0:0. Trener polecił dziewczynom grać wysokim pressingiem i dać faulować się w pobliży pola karnego, zaś w reprezentacji Niemiec boisko opuścił Reus, a w jego miejsce wszedł Mario Götze. Reus jako, że miał ze sobą telefon śledził mecz Polska - USA. Niestety nie miał relacji TV, tylko musiał czytać co się dzieje na boisku kilkadziesiąt kilometrów od Sao Paulo. W 55 minucie meczu Niemcy - Brazylia w polu karnym został faulowany Durm, a Neymar za brutalny wślizg został ukarany czerwoną kartką. Brazylia musiała radzić sobie bez swojego asa. Do wykonania 11 podszedł Mario Götze. Spojrzał w oczy brakarza, wziął rozbieg i z całej siły uderzył w futbolówkę. Na kilka sekund widownia zamarła, a po krótkiej chwili dało się usłyszeć krzyk 50 tys Niemców. Padła bramka. Wszyscy bardzo się cieszyli. W 60 minucie meczu Polski również została podyktowana 11, dla reprezentacji Polski. Do rzutu karnego podeszła Marika, stadion zamarł. (na szczęście po aferze w Pucharze Niemiec w każdej poważnej imprezie piłkarskiej była stosowana technologia Goal Line) Marika wzięła głęboki oddech, wzięła rozbieg i bramka padła, była bardzo widowiskowa. Wszystkie dziewczyny rzuciły się na Marikę gratulując jej gola. Po kilkunastu sekundach na stadionie w Sao Paulo Marco przeczytał na swoim I-phonie:
- Odbierz nasz puchar zasłużyłaś na to jak nikt inny. Bez ciebie nie byłoby tego zwycięstwa.- Marika odpowiedziała:
- Odbierzemy i uniesiemy go razem, nie strzeliłabym tych bramek gdyby nie wy. Dziękuję.- w głośnikach rozbrzmiał głos komentatora:
- Panie i panowie w meczu Niemcy - Brazylia wynik 1:0 dla reprezentacji....Niemiec. Jedynego gola w tym meczu strzelił Mario Götze. Po chwili na telebimie pokazana została bramka zdobyta przez Mario. Marika uśmiechnęła się szeroko i powiedziała pod nosem:
- Gratulację kochanie.-
W tym samym czasie na stadionie w Sao Paulo
Reprezentacja Niemiec świętowała zwycięstwo na Mundialu, gdy z głośników wydobył się komunikat komentatora stadion zamilkł, a wszyscy reprezentanci Niemiec słuchali komentatora i patrzyli na telebim:
D: Marika ten finał na pewno długo pozostanie w twojej pamięci. W końcu żeńska reprezentacja Polski nigdy nie była Mistrzem Świata, a męska reprezentacja zdobyła brązowy medal w 1974 roku.-
M: Tak z pewnością to był fajny mecz. Byłam dzisiaj w dobrej kondycji zarówno fizycznej jak i psychicznej.-
D: Twoje bramki z pewnością zostaną zapamiętane przez wiele lat. Sam osobiście nie wiem która jest najładniejsza.-
M: Ja również nie wiem. Mi z perspektywy krótkiej przeszłości najbardziej podoba się 1, 2 i 3 bramka.-
D: Ty nigdy nie tracisz poczucia humoru?-
M: Prawie zawsze mam taki humor jak teraz. Wynika to z tego, że robię to co kocham i chyba dobrze mi to wychodzi.-
D: Powiedz mi co czułaś zaraz po zakończeniu meczu?-
M: Tego się nie da opisać. Do teraz trzęsę się z radości. To najwspanialsze uczucie jakie kiedykolwiek przeżyłam. Kiedy odbierałam razem z Magdą puchar bałam się, że wypuszczę go z rąk, które trzęsły mi się z radości. Jak by to powiedziała jedna z moich koleżanek z czasów liceum: "Czuję się jak po dobrym sexie: zmęczona, ale wniebowzięta." -
D: Dedykujesz komuś ten mecz i bramki?-
M: Mojej rodzinie, bez której nic bym nie osiągnęła, mojemu chłopakowi, który teraz pewnie razem z drużyną podnosi puchar do góry lub cieszy się ze zwycięstwa, moim koleżankom z drużyny bez których nie byłoby tych trzech bramek, sztabowi szkoleniowemu a przede wszystkim trenerowi, który mi zaufał i powołał do kadry.-
D: A co z twoją przyszłością? Dalej będziesz grała w Barcelonie?-
M: To się okaże wkrótce.-
D: Dziękuję ci bardzo za wywiad i życzę dalszych sukcesów.
M: Dziękuję również.
Po chwili komentator powiedział:
Na początek pragnę was przeprosić za tak długą nieobecność na tym blogu. Po prostu dostałam zawiechy weny na tą historię. Mam nadzieję, że rozdział się wam podoba. Swoje opinie wyraźcie w komach. Pozdrawiam i obiecuję systematyczne dodawanie rozdziałów na wszystkie blogi.
Mundial powoli kończył się. Niemcy grali finał z Brazylią, a Polska z Stanami Zjednoczonymi. Niestety obie reprezentacje grały o tej samej godzinie. Mario wysłał swojej ukochanej sms-a
"Mentalnie jestem z tobą. Trzymam za was kciuki. Życz nam powodzenia. Kocham Cię <3"Dziewczyna widząc tą wiadomość wiedziała, że musi dać z siebie wszystko. Wie, że rodzina, kibice, przyjaciele i chłopak liczą na nią. Siedziała w autokarze ze słuchawkami na uszach i koncentrowała się przed meczem. Na autokarze mieli po polsku napisane
Jeden kraj, jedna rodzina, jedna drużyna. Polska chce te mistrzostwa wygrać.Po wejściu do szatni całkowicie wyłączyła myślenie. Uważnie słuchała trenera, który dawał swojej drużynie ostatnie wskazówki dotyczące taktyki na ten ostatni mecz, i powiedział coś bardzo ważnego:
- Grajcie sercem, dajcie z siebie wszystko, a na pewno wygracie. Powodzenia.- podały sobie ręce i krzyknęły na 3:
- Polska gola!!!- wyszły do tunelu i czekały na znak od sędziego na sygnał pozwalający wyjść na murawę. Przeczuwały, że to będzie pechowe spotkanie, ponieważ sędziom był Howard Webb. Marice od razu przypomniał się mecz z Euro 2008. Obie reprezentacje weszły na boisko. Marika widziała jak na każdym meczu mnóstwo Polskich flag. Najpierw odegrano hymn USA, a potem na cały stadion było słychać hymn Polski, który o dziwo został zaśpiewany akapella. Ponad 80 tys. gardeł śpiewało Mazurka Dąbrowskiego. Stadion mieścił 100 tys osób, a z USA przyjechało tylko 20 tys kibiców. W końcu zaczął się mecz. Zarówno Polska - USA, jak i Niemcy - Brazylia. Po pierwszej połowie w obu meczach wynik był równy 0:0. Trener polecił dziewczynom grać wysokim pressingiem i dać faulować się w pobliży pola karnego, zaś w reprezentacji Niemiec boisko opuścił Reus, a w jego miejsce wszedł Mario Götze. Reus jako, że miał ze sobą telefon śledził mecz Polska - USA. Niestety nie miał relacji TV, tylko musiał czytać co się dzieje na boisku kilkadziesiąt kilometrów od Sao Paulo. W 55 minucie meczu Niemcy - Brazylia w polu karnym został faulowany Durm, a Neymar za brutalny wślizg został ukarany czerwoną kartką. Brazylia musiała radzić sobie bez swojego asa. Do wykonania 11 podszedł Mario Götze. Spojrzał w oczy brakarza, wziął rozbieg i z całej siły uderzył w futbolówkę. Na kilka sekund widownia zamarła, a po krótkiej chwili dało się usłyszeć krzyk 50 tys Niemców. Padła bramka. Wszyscy bardzo się cieszyli. W 60 minucie meczu Polski również została podyktowana 11, dla reprezentacji Polski. Do rzutu karnego podeszła Marika, stadion zamarł. (na szczęście po aferze w Pucharze Niemiec w każdej poważnej imprezie piłkarskiej była stosowana technologia Goal Line) Marika wzięła głęboki oddech, wzięła rozbieg i bramka padła, była bardzo widowiskowa. Wszystkie dziewczyny rzuciły się na Marikę gratulując jej gola. Po kilkunastu sekundach na stadionie w Sao Paulo Marco przeczytał na swoim I-phonie:
1:0 dla Polski!!! Wspaniały gol Mariki Łuszczyk. Wspaniałe wykonanie rzutu karnego!!! Ta bramka będzie pokazywana w każdej telewizji na świecie. Co ta dziewczyna potrafi niesamowite!!! To na pewno będzie bramka Mundialu!!! Wspaniale!!!Marco czytając to uśmiechnął się tylko nie mogąc się doczekać aż zobaczy tą bramkę. Niemcy walczyli zaciekle, ale nie mogli dopaść do braki Brzyli. A co się działo w dziewczyn? Dokładnie 70 minuta meczu. Polki rozgrywały akcję ofensywną. W pewnym momencie dziewczyna z numerem 9 na koszulce podała do Mariki, a ta znów popisała się perfekcyjną techniką, niczym Zidane, padła bramka na 2:0 dla Polski. Stadion oszalał, wręcz eksplodował. Każdemu fanowi futbolu spodobałby się ten mecz. Marco przeczytał kolejny komunikat na stronie serwisu na którym "czytał" mecz:
2:0 dla Polski!!! Marika Łuszczyk!!! Ta dziewczyna jest niesamowita!!! Genialna technika strzału!!! Polka została współ liderką klasyfikacji strzelców.Marika po strzeleniu tych dwóch bramek stała się współ liderką klasyfikacji strzelców turnieju. Sędzia do regulaminowego czasu gry meczu pań doliczył 3 minuty. Mecz Niemców skończył się po 90 min. wynikiem 1:0 dla Niemców. Marco po usłyszeniu końcowego gwizdka schował telefon do kieszeni i pobiegł na murawę i cieszył się z kolegami. W meczu dziewczyn była 93 minuta ostatnie kilka sekund i będą mogły cieszyć się ze swojego największego osiągnięcia. Marika szarżowała na bramkę Amerykanek. Zauważyła, że w polu karnym jest za mało jej koleżanek i dużo Amerykanek. Zaryzykowała i ze swojej tzw. atomowej prawej nogi strzeliła wprost na bramkę. Calutki stadion wraz z komentatorem zamilkł po kilku sekundach lotu piłka znajdowała się w siatce. Do Mariki nie docierało to, że strzeliła hat-trika w finale mistrzostw świata. Kolejna eksplozja radości polskich kibiców. Polska reprezentacja wygrała Mundial. Wszystkie 22 dziewczyn płakało. Jedne ze szczęścia drugie z rozpaczy. Marika dostała aż 4 nagrody indywidualne: dla najlepszego strzelca, najbardziej wartościowej zawodniczki, za najpiękniejszą bramkę i dla najlepszego napastnika. Od kapitana dostała opaskę aby mogła wznieść w górę puchar. Kapitanka powiedziała do Mariki:
- Odbierz nasz puchar zasłużyłaś na to jak nikt inny. Bez ciebie nie byłoby tego zwycięstwa.- Marika odpowiedziała:
- Odbierzemy i uniesiemy go razem, nie strzeliłabym tych bramek gdyby nie wy. Dziękuję.- w głośnikach rozbrzmiał głos komentatora:
- Panie i panowie w meczu Niemcy - Brazylia wynik 1:0 dla reprezentacji....Niemiec. Jedynego gola w tym meczu strzelił Mario Götze. Po chwili na telebimie pokazana została bramka zdobyta przez Mario. Marika uśmiechnęła się szeroko i powiedziała pod nosem:
- Gratulację kochanie.-
W tym samym czasie na stadionie w Sao Paulo
Reprezentacja Niemiec świętowała zwycięstwo na Mundialu, gdy z głośników wydobył się komunikat komentatora stadion zamilkł, a wszyscy reprezentanci Niemiec słuchali komentatora i patrzyli na telebim:
Panie, panowie oraz piłkarze przed kilkunastoma sekundami zakończył się mecz finałowy Polska - USA. Ten mecz można nazwać dwoma słowami Łuszczyk Show. Mecz zakończył się wynikiem 3:0 dla reprezentacji Polski. Marika Łuszczyk strzeliła wszystkie 3 bramki. Nie byłoby w tym nic dziwnego, że każda bramka do końca życia pozostanie w pamięci każdego kibica piłki nożnej. A teraz przenosimy się na płytę stadionu gdzie gwiazdę dzisiejszego wieczoru dorwał nasz wysłannik.Po chwili na telebimie ukazały się sylwetki dziennikarza i Mariki. Marika miała rozpuszczone i zlepione od potu i szampana włosy, na jej szyi wisiał medal, a na ustach widniał szeroki uśmiech. W końcu dziennikarz zaczął wywiad (od aut. D-dziennikarz, M - Marika)
D: Marika ten finał na pewno długo pozostanie w twojej pamięci. W końcu żeńska reprezentacja Polski nigdy nie była Mistrzem Świata, a męska reprezentacja zdobyła brązowy medal w 1974 roku.-
M: Tak z pewnością to był fajny mecz. Byłam dzisiaj w dobrej kondycji zarówno fizycznej jak i psychicznej.-
D: Twoje bramki z pewnością zostaną zapamiętane przez wiele lat. Sam osobiście nie wiem która jest najładniejsza.-
M: Ja również nie wiem. Mi z perspektywy krótkiej przeszłości najbardziej podoba się 1, 2 i 3 bramka.-
D: Ty nigdy nie tracisz poczucia humoru?-
M: Prawie zawsze mam taki humor jak teraz. Wynika to z tego, że robię to co kocham i chyba dobrze mi to wychodzi.-
D: Powiedz mi co czułaś zaraz po zakończeniu meczu?-
M: Tego się nie da opisać. Do teraz trzęsę się z radości. To najwspanialsze uczucie jakie kiedykolwiek przeżyłam. Kiedy odbierałam razem z Magdą puchar bałam się, że wypuszczę go z rąk, które trzęsły mi się z radości. Jak by to powiedziała jedna z moich koleżanek z czasów liceum: "Czuję się jak po dobrym sexie: zmęczona, ale wniebowzięta." -
D: Dedykujesz komuś ten mecz i bramki?-
M: Mojej rodzinie, bez której nic bym nie osiągnęła, mojemu chłopakowi, który teraz pewnie razem z drużyną podnosi puchar do góry lub cieszy się ze zwycięstwa, moim koleżankom z drużyny bez których nie byłoby tych trzech bramek, sztabowi szkoleniowemu a przede wszystkim trenerowi, który mi zaufał i powołał do kadry.-
D: A co z twoją przyszłością? Dalej będziesz grała w Barcelonie?-
M: To się okaże wkrótce.-
D: Dziękuję ci bardzo za wywiad i życzę dalszych sukcesów.
M: Dziękuję również.
Po chwili komentator powiedział:
A teraz bramki Mariki Łuszczyk z finałowego meczu Polska - USA.Na telebimie ukazał się napis "To na rozgrzewkę wapno" i na telebimie pokazała się akcja wykonana przez Marikę. Druga bramka była zapowiedziana "Niczym Zidane" i powtórka, tylko teraz pokazała się akcja przy której padła 2 bramka. Przy trzeciej "To się nazywa dobicie przeciwnika i atomowa prawa noga Mariki Łuszczyk" i trzecia bramka. Niemcy stali w osłupieniu. Byli pod wrażeniem talentu tej młodziutkiej dziewczyny. Feta trwała jeszcze baaardzo długo.
Na początek pragnę was przeprosić za tak długą nieobecność na tym blogu. Po prostu dostałam zawiechy weny na tą historię. Mam nadzieję, że rozdział się wam podoba. Swoje opinie wyraźcie w komach. Pozdrawiam i obiecuję systematyczne dodawanie rozdziałów na wszystkie blogi.
poniedziałek, 12 maja 2014
Rozdział 10
~Mario~
Uff dzisiaj gramy z Hiszpanami o finał mundialu. Nerwy mnie rozwalają od środka. Marika cały czas stara się mnie uspokoić. Ma być na meczu i trzymać za mnie kciuki. Przed meczem powiedziała do mnie:
- No nie wiem czy wam kibicować bo w reprezentacji Hiszpanii gra dużo moich przyjaciół z Barcelony. Jak ja im spojrzę w oczy po powrocie?- to podobno to miało być śmieszne jednak mnie nie bawiło. Siedziałem właśnie w autokarze który jechał na stadion. Miałem na uszach moje ulubione słuchawki i byłem pogrążony w muzyce. Nie docierały do mnie żadne bodźce z zewnątrz. Patrzyłem na ekran mojego smartfona na którym było zdjęcie moje i Mariki. Przez myśl przebiegło mi „Czy to nie za szybko? Czy to ma sens ona w Barcelonie, a ja w Dortmundzie.” Lecz od razu odgoniłem od siebie te myśli, przecież kocham Marikę, a ona mnie. Wyszedłem a autokaru i udałem się do szatni aby się przebrać. Na rozgrzewkę.
~Marika~
Właśnie wróciłam z treningu. Byłam padnięta, miałam ochotę iść w kimę, ale obiecałam Mario, że przyjdę na jego mecz o finał. ubrałam koszulkę z nazwiskiem mojego chłopaka, na szyję ubrałam szalik Niemiec, a na policzkach wymalowałam sobie flagi Niemiec. Gdy doszłam do stadionu była właśnie 50 min. meczu. zanim znalazłam swoje miejsce na trybunach skończyła się 60 min. usiadłam wygodnie i patrzyłam na rozwój sytuacji meczowej. W pewnym momencie Mario został faulowany przez Piqué. Mario nie podnosił się z murawy. Byłam autentycznie przerażona bo Hiszpan praktycznie ściął Mario z nóg. Podbiegli do niego masażyści dali mi okład na nogę. Po chwili Mario mógł kontynuować grę. Sędzia na pewno doliczy kilka minut. Do rzutu wolnego ok. 30 m od bramki podszedł Reus. Wykonał świetnie stały fragment gry,a w polu karnym czekał już Mario, który wbił piłkę głową do siatki. Podbiegł do sektora w którym siedziałam podciągnął koszulkę meczową do góry i WSZYSTKIM obecnym ukazał się napis po polsku
Uff dzisiaj gramy z Hiszpanami o finał mundialu. Nerwy mnie rozwalają od środka. Marika cały czas stara się mnie uspokoić. Ma być na meczu i trzymać za mnie kciuki. Przed meczem powiedziała do mnie:
- No nie wiem czy wam kibicować bo w reprezentacji Hiszpanii gra dużo moich przyjaciół z Barcelony. Jak ja im spojrzę w oczy po powrocie?- to podobno to miało być śmieszne jednak mnie nie bawiło. Siedziałem właśnie w autokarze który jechał na stadion. Miałem na uszach moje ulubione słuchawki i byłem pogrążony w muzyce. Nie docierały do mnie żadne bodźce z zewnątrz. Patrzyłem na ekran mojego smartfona na którym było zdjęcie moje i Mariki. Przez myśl przebiegło mi „Czy to nie za szybko? Czy to ma sens ona w Barcelonie, a ja w Dortmundzie.” Lecz od razu odgoniłem od siebie te myśli, przecież kocham Marikę, a ona mnie. Wyszedłem a autokaru i udałem się do szatni aby się przebrać. Na rozgrzewkę.
~Marika~
Właśnie wróciłam z treningu. Byłam padnięta, miałam ochotę iść w kimę, ale obiecałam Mario, że przyjdę na jego mecz o finał. ubrałam koszulkę z nazwiskiem mojego chłopaka, na szyję ubrałam szalik Niemiec, a na policzkach wymalowałam sobie flagi Niemiec. Gdy doszłam do stadionu była właśnie 50 min. meczu. zanim znalazłam swoje miejsce na trybunach skończyła się 60 min. usiadłam wygodnie i patrzyłam na rozwój sytuacji meczowej. W pewnym momencie Mario został faulowany przez Piqué. Mario nie podnosił się z murawy. Byłam autentycznie przerażona bo Hiszpan praktycznie ściął Mario z nóg. Podbiegli do niego masażyści dali mi okład na nogę. Po chwili Mario mógł kontynuować grę. Sędzia na pewno doliczy kilka minut. Do rzutu wolnego ok. 30 m od bramki podszedł Reus. Wykonał świetnie stały fragment gry,a w polu karnym czekał już Mario, który wbił piłkę głową do siatki. Podbiegł do sektora w którym siedziałam podciągnął koszulkę meczową do góry i WSZYSTKIM obecnym ukazał się napis po polsku
"<3 Marika kocham Cię! <3"
Aż łza zakręciła mi się w oku. Potem chłopacy z drużyny rzucili się na niego i zrobili tzw. kanapkę. W końcu zabrzmiał dźwięk gwizdka kończącego mecz. Pobiegłam na murawę i znalazłam bohatera dzisiejszego meczu. Rzuciłam mu się na szyję i namiętnie pocałowałam. Powiedziałam do niego:
- Gratuluję kochanie zostałeś bohaterem. Jestem z ciebie dumna.- w pewnym momencie podszedł do nas Xavi i powiedział do Mario po angielsku:
- Piękna bramka gratuluję.-
- Dzięki.- Mario był widocznie zmieszany bo bardzo lubił Xavi'ego. Po chwili Hiszpan zwrócił się do mnie po hiszpańsku:
- To prawda, że przenosisz się do BVB?-
- Tak.-
- Będziemy tęsknić za przypałami z tobą.-
- Tak wiem, ja za wami także.- porozmawialiśmy chwilę i wróciliśmy do hotelu. Jutro o 9:30 miałam trening, a chłopacy z racji tego, że wygrali mają przez dwa dni wolne. Pozazdrościć. Po prysznicu udałam się w krainę Morfeusza.
- Gratuluję kochanie zostałeś bohaterem. Jestem z ciebie dumna.- w pewnym momencie podszedł do nas Xavi i powiedział do Mario po angielsku:
- Piękna bramka gratuluję.-
- Dzięki.- Mario był widocznie zmieszany bo bardzo lubił Xavi'ego. Po chwili Hiszpan zwrócił się do mnie po hiszpańsku:
- To prawda, że przenosisz się do BVB?-
- Tak.-
- Będziemy tęsknić za przypałami z tobą.-
- Tak wiem, ja za wami także.- porozmawialiśmy chwilę i wróciliśmy do hotelu. Jutro o 9:30 miałam trening, a chłopacy z racji tego, że wygrali mają przez dwa dni wolne. Pozazdrościć. Po prysznicu udałam się w krainę Morfeusza.
WAŻNA INFORMACJA!!!
ODBLOKOWAŁAM MOŻLIWOŚĆ DODAWANIA KOMENTARZY PRZEZ ANONIMÓW NA WSZYSTKICH BLOGACH. POZDRAWIAM SERDECZNIE.
poniedziałek, 5 maja 2014
Ogłoszenie
Witajcie drogie czytelniczki. Lecę do was z informacją, że nie będę dodawać postów do 15.05.2014 z powodu najgorszego w życiu licealisty - matur. Mam nadzieję, że po tej przerwie dalej będziecie czytać moje blogi, a na razie trzymajcie kciuki.
Z poważaniem i pozdrowieniami Ewi Borussen
Z poważaniem i pozdrowieniami Ewi Borussen
sobota, 3 maja 2014
Rozdział 9
~Marika~
Obudziłam się o 10:30 nie
mieliśmy dzisiaj meczu. Przebrałam się w jakieś ubranie aby pobiegać i poszłam
do łazienki. Podczas prysznica śpiewałam sobie piosenkę Elen Levon „Wild Child"”
bardzo lubiłam tą piosenkę. W pewnym momencie poczułam na swojej tali znajome
dłonie. Pomyślałam „No to katastrofa nie zamknęłam drzwi.” Odwróciłam się i
zobaczyłam dziecięcą mordkę Mario. Powiedziałam do niego:
- A ty tu czego?-
- Oj kicia stęskniłem się za tobą.- i tutaj Mario mi się naraził nie znosiłam kiedy jakiś chłopak mówił do mnie kicia co jak futrzak jestem? Powiedziałam do Mario:
- Wiesz pączusiu, że nie lubię jak ktoś do mnie kicia mówi?-
- Przepraszam nie wiedziałem.- i zrobił minkę dziecka które mówi „Ja nic nie zrobiłem mamusiu to nie ja.” Nie wiedziałam czy śmiać się z tej miny czy płakać. Po chwili zastanowienia przyciągnęłam chłopaka do siebie i namiętnie pocałowałam. Ale na buziakach się skończyło. Widziałam ta zawiedzioną minę Mario. Komizm na całej linii.
- A ty tu czego?-
- Oj kicia stęskniłem się za tobą.- i tutaj Mario mi się naraził nie znosiłam kiedy jakiś chłopak mówił do mnie kicia co jak futrzak jestem? Powiedziałam do Mario:
- Wiesz pączusiu, że nie lubię jak ktoś do mnie kicia mówi?-
- Przepraszam nie wiedziałem.- i zrobił minkę dziecka które mówi „Ja nic nie zrobiłem mamusiu to nie ja.” Nie wiedziałam czy śmiać się z tej miny czy płakać. Po chwili zastanowienia przyciągnęłam chłopaka do siebie i namiętnie pocałowałam. Ale na buziakach się skończyło. Widziałam ta zawiedzioną minę Mario. Komizm na całej linii.
~Mario~
Jasna cholera! Coś mnie obudziło kiedy
śniło mi się, że Niemcy wygrywają mundial, a Marika przeprowadza się do mnie. Rozbudziłem
się i usłyszałem śpiew z łazienki. To nie mógł być Reus ponieważ po pierwsze on
spał w łóżku, po drugie on by „śpiewał” Biebera, a po trzecie to on by nie
śpiewał tylko wył. Uchyliłem drzwi do łazienki i w zaparowanej kabinie
prysznicowej zobaczyłem zarysy ciała swojej dziewczyny. Aż mnie prąd przeszedł.
A jej głos Boże!! Ona powinna śpiewać i grać w piłkę bo to i to wychodzi jej genialnie. Po ciuchu
zdjąłem swoją piżamę i po cichu wślizgnąłem się do Mariki, położyłem swoje dłonie
na jej pięknie wyrzeźbionej talii i ona dopiero wtedy zorientowała się, że nie
jest w łazience. Trochę się podroczyliśmy, trochę całowaliśmy. Jednak Marika
nie miała na nic więcej ochoty. Na moje wielkie nieszczęście wyciągnęła mnie na
bieganie. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że Marika biega do wyczerpania sił. Niestety
ona ma lepszą kondycję. Gdy wróciliśmy do pokoju (po 4 godz. biegania) padłem
nieżywy na łóżko, a ona powiedziała:
- Kochanie masz ochotę na wspólny prysznic?-
- Mari z tobą zawsze.- nagle mi siły przybyły, aż sam się zdziwiłem jak ta dziewczyna na mnie działa. Po miłym prysznicu udaliśmy się na miasto pozwiedzać dzisiaj nie mieliśmy treningów ani meczy, więc trzeba korzystać. Marika ubrała się jak zwykle idealnie. Zrobiliśmy masę zdjęć i kupiliśmy nieco pamiątek. Aż strach pomyśleć co będzie jak się mundial skończy. Ona wraca do Barcelony, a ja do Dortmundu. Może uda nam się przezwyciężyć tą odległość w końcu w miłości nie ważne są kilometry tylko uczucie prawda? Na mieście bardzo dużo osób prosiło Marikę o autograf co mnie zdziwiło nie bardzo wiedziałem jak bardzo znana jest Marika. Wróciliśmy do pokoju, kiedy Marika poszła się odświeżyć ja wziąłem laptopa na kolana i wystukałem w GOOGLE " Marika Łuszczyk" wyskoczyło mi setki artykułów. Wszedłem więc na wielką wszechwiedzącą Wikipedię i znalazłem coś co mnie bardzo zdziwiło:
- Kochanie masz ochotę na wspólny prysznic?-
- Mari z tobą zawsze.- nagle mi siły przybyły, aż sam się zdziwiłem jak ta dziewczyna na mnie działa. Po miłym prysznicu udaliśmy się na miasto pozwiedzać dzisiaj nie mieliśmy treningów ani meczy, więc trzeba korzystać. Marika ubrała się jak zwykle idealnie. Zrobiliśmy masę zdjęć i kupiliśmy nieco pamiątek. Aż strach pomyśleć co będzie jak się mundial skończy. Ona wraca do Barcelony, a ja do Dortmundu. Może uda nam się przezwyciężyć tą odległość w końcu w miłości nie ważne są kilometry tylko uczucie prawda? Na mieście bardzo dużo osób prosiło Marikę o autograf co mnie zdziwiło nie bardzo wiedziałem jak bardzo znana jest Marika. Wróciliśmy do pokoju, kiedy Marika poszła się odświeżyć ja wziąłem laptopa na kolana i wystukałem w GOOGLE " Marika Łuszczyk" wyskoczyło mi setki artykułów. Wszedłem więc na wielką wszechwiedzącą Wikipedię i znalazłem coś co mnie bardzo zdziwiło:
Marika Łuszczyk - polska piłkarka grająca przeważnie na pozycji napastnika. Obecny klub to FC Barcelona. Debiutowała w seniorskiej ladrze w wieku 17 lat i 265 dni. Zdobywczyni 2 nagród dla najlepszej piłkarki globu do lat 21. Wartość: 50 mln. Euro.Powiedzieć że byłem zaszokowany to nie powiedzieć nic. Moja dziewczyna jest najlepszą piłkarką na świecie, i jej karta zawodnicza jest więcej warta niż moja. WOW.
czwartek, 1 maja 2014
Rozdział 8
~Mario~
Siedziałem właśnie w szatni i przebierałem się na mecz. Zakładając koszulkę meczową usłyszałem głos Lukasa Podolskiego:
- O Mario czyżby upojna noc?-
- Żebyś wiedział.-
- Ile dziewczyn jest już na twojej liście?-
- Koniec z tym. Ta po której mam te gustowne tatuaże to moja nowa dziewczyna. Marika reprezentantka Polski, piłkarka.-
- Moja kobietka!- krzyknął Poldi
- Co?!-
-No, że Polka- wyszliśmy do tunelu i ustawiliśmy się jeden za drugim. Stałem za Reusem. Wyszliśmy na murawę i ustawiliśmy się. Szukałem wzrokiem Mariki. W ostatniej chwili ją zauważyłem siedziała w sektorze dla dziewczyn piłkarzy. Myślałem, że mi gały wypadną z oczodołów. Usłyszałem obok siebie głos Reusa:
- Nie ma za co. Dałem jej bilet dla strefy dla WAG's.- uśmiechnąłem się do niego w geście podziękowania. Graliśmy z Australią w półfinale. W bramce stał Mitchell mój kolega z klubu. Nie zdziwiłem się chłopak ma talent.
~Marika~
Dostałam od Marco bilet do strefy dla WAG's. Marco powiedział, że Mario ucieszy się, że tam siedzę. Miałam na sobie koszulkę mojego chłopaka. Po pierwszej połowie było 0:0 grali z Australią między słupkami świetnie spisywał się Mitchell Langerak rezerwowy bramkarz BVB. W 60 minucie był wolny dla Niemców. Wykonywał go Marco, dośrodkował w pole karne, a tam już był niekryty Mario. Strzelił piękną bramkę wybiegł z pola karnego pobiegł do naszego sektora i pokazał serduszko i wysłał mi całusa. Uśmiechnęłam się i dalej kibicowałam mojemu chłopakowi. Po 90 min. było 1:0 sędzia zagwizdał i Niemcy się cieszyli. Nagle usłyszałam koło siebie:
- My możemy iść na murawę im pogratulować.- o dziwo słowa były wypowiedziane w języku polskim. Odwróciłam głowę i zobaczyłam żonę Mirka Klose. Poszłam za jej radą. Weszłam na murawę i odszukałam wzrokiem Mario. Stał tyłem do mnie. Postanowiłam zrobić mu niespodziankę. Rozpędziłam się i wskoczyłam mu na barana, a do ucha krzyknęłam:
- Brawo kochanie, dziękuję za bramkę.- i pocałowałam go w policzek co było trudne zważając na to że siedziałam mu na plecach. Mario odpowiedział:
- Dziękuję Ci kochanie byłaś moim talizmanem na dzisiejszy mecz.- zeszłam z jego pleców, a on momentalnie się odwrócił i złożył na moich ustach namiętny pocałunek.- już widzę te nagłówki w Bildzie itp. ok 23:30 wróciliśmy do hotelu tym razem to Niemieccy piłkarze śpiewali, a ja razem z nimi. Gdy weszliśmy do pokoju nawet nie zdejmowaliśmy ubrań tylko rzuciliśmy się na łóżko i zasnęliśmy wykończeni dzisiejszymi emocjami.
Siedziałem właśnie w szatni i przebierałem się na mecz. Zakładając koszulkę meczową usłyszałem głos Lukasa Podolskiego:
- O Mario czyżby upojna noc?-
- Żebyś wiedział.-
- Ile dziewczyn jest już na twojej liście?-
- Koniec z tym. Ta po której mam te gustowne tatuaże to moja nowa dziewczyna. Marika reprezentantka Polski, piłkarka.-
- Moja kobietka!- krzyknął Poldi
- Co?!-
-No, że Polka- wyszliśmy do tunelu i ustawiliśmy się jeden za drugim. Stałem za Reusem. Wyszliśmy na murawę i ustawiliśmy się. Szukałem wzrokiem Mariki. W ostatniej chwili ją zauważyłem siedziała w sektorze dla dziewczyn piłkarzy. Myślałem, że mi gały wypadną z oczodołów. Usłyszałem obok siebie głos Reusa:
- Nie ma za co. Dałem jej bilet dla strefy dla WAG's.- uśmiechnąłem się do niego w geście podziękowania. Graliśmy z Australią w półfinale. W bramce stał Mitchell mój kolega z klubu. Nie zdziwiłem się chłopak ma talent.
~Marika~
Dostałam od Marco bilet do strefy dla WAG's. Marco powiedział, że Mario ucieszy się, że tam siedzę. Miałam na sobie koszulkę mojego chłopaka. Po pierwszej połowie było 0:0 grali z Australią między słupkami świetnie spisywał się Mitchell Langerak rezerwowy bramkarz BVB. W 60 minucie był wolny dla Niemców. Wykonywał go Marco, dośrodkował w pole karne, a tam już był niekryty Mario. Strzelił piękną bramkę wybiegł z pola karnego pobiegł do naszego sektora i pokazał serduszko i wysłał mi całusa. Uśmiechnęłam się i dalej kibicowałam mojemu chłopakowi. Po 90 min. było 1:0 sędzia zagwizdał i Niemcy się cieszyli. Nagle usłyszałam koło siebie:
- My możemy iść na murawę im pogratulować.- o dziwo słowa były wypowiedziane w języku polskim. Odwróciłam głowę i zobaczyłam żonę Mirka Klose. Poszłam za jej radą. Weszłam na murawę i odszukałam wzrokiem Mario. Stał tyłem do mnie. Postanowiłam zrobić mu niespodziankę. Rozpędziłam się i wskoczyłam mu na barana, a do ucha krzyknęłam:
- Brawo kochanie, dziękuję za bramkę.- i pocałowałam go w policzek co było trudne zważając na to że siedziałam mu na plecach. Mario odpowiedział:
- Dziękuję Ci kochanie byłaś moim talizmanem na dzisiejszy mecz.- zeszłam z jego pleców, a on momentalnie się odwrócił i złożył na moich ustach namiętny pocałunek.- już widzę te nagłówki w Bildzie itp. ok 23:30 wróciliśmy do hotelu tym razem to Niemieccy piłkarze śpiewali, a ja razem z nimi. Gdy weszliśmy do pokoju nawet nie zdejmowaliśmy ubrań tylko rzuciliśmy się na łóżko i zasnęliśmy wykończeni dzisiejszymi emocjami.
Subskrybuj:
Posty (Atom)