piątek, 5 września 2014

Rozdział 16

Na początku pragnę wszystkich czytelników przeprosić za ponad miesięczną przerwę, ale nie miałam weny na tegoż bloga. Postaram się poprawić serdecznie pozdrawiam wszystkich, a teraz zapraszam do czytania.

-Marika-
Obudziły mnie pocałunki składane na moich barkach. Przewróciłam się na plecy i otworzyłam oczy. Dokładnie jakieś 10 cm od mojej twarzy widziałam twarz mojego ukochanego uśmiechnęłam się do niego po czym powiedziałam:
- Kochanie dziękuję ci za tak miłą pobudkę, ale chciałam jeszcze pospać, a mnie się nie budzi. Nie wiesz o tym?- po czym złapałam za poduszkę i przyłożyłam narzeczonemu prosto w twarz. On popatrzył na mnie ze zdziwieniem i udawanym gniewem w oczach. Po czym na mojej twarzy również wylądowała poduszka i tak o to zaczęła się nasza bitwa na poduszki. Byłam cała w pierzu tak samo jak Mario postanowiliśmy zrobić sobie sesje w tym pierzu po czym wstawiliśmy zdjęcia na fb i instagrama. Mario podpisał swoje:
Jeżeli kochasz swoją kobietę nigdy nie waż się jej budzić. Jeżeli mnie nie posłuchasz to skończysz tak jak ja albo gorzej. Pozdrowienia z Ibizy. 
Gdy Mario pokazał mi ten podpis zaczęłam się śmiać z tego. Ja swoje podpisałam:
Nie ma to jak poranna bitwa na poduszki z ukochanym. Faceci to jednak słaba płeć w bitwach na poduszki. Pozdrawiamy.   
Pokazałam podpis Mario, a ten powiedział do mnie:
- Ja ci dam kochanie słabą płeć to z łóżka nie wstaniesz.-
- Czemu?- 
- Temu.-- powiedział po czym rzucił mnie na łóżko i zaczął łaskotać po całym ciele. Śmiałam się tak strasznie, że brzuch mnie zaczął boleć. Gdy się już ogarnęliśmy poszliśmy na śniadanie. Po śniadaniu udaliśmy się do portu gdzie stała łódź Mario. Weszłam na pokład i podziwiałam widoki. Niedaleko nas przepływały delfiny. Ubrałam swój strój kąpielowy po czym rozłożyłam z pokładzie ręcznik i zaczęłam smarować się olejkiem do opalania. Gdy posmarowałam całe ciało z wyjątkiem pleców powiedziałam do Mario:
- Mario kochanie posmarowałbyś mi plecy?-
- Z wielką chęcią, już lecę.- pomyślałam sobie:
- Tak, jestem Götze i już do ciebie kochanie lecę.- zaśmiałam się w myślach, lecz po chwili poczułam delikatne dłonie Mario na plecach. Co jak co ale masaż a'la Mario Götze sprawia człowiekowi wiele przyjemności. Szczerze to pod nosem, aż mruknęłam z zadowolenia. Mario niestety musiał to usłyszeć bo powiedział mi na ucho:
- Wierz mi, że kiedy ja jestem koło ciebie cały czas chce mi się mruczeć z zadowolenia.- uśmiechnęłam się pod nosem po czym powiedziałam:
- To co zmiana?-
- Z chęcią.- kiedy mój narzeczony położył się na brzuchu momentalnie...zasnął. Pomyślałam sobie: 
- No to już szczyt chamstwa.- to nie mogło pozostać bez reakcji z mojej strony. Na plecach morio pojawił się...karniak. Dokładnie było tam napisane (po angielsku oczywiście):
- Jak ja uwielbiam moją narzeczoną. Zrobiła mi tak wspaniały masaż, że zasnąłem, a to moja kara.- pod spodem był wielki uśmiech i napis po polsku "Kocham Polskę." Po jakiś 4 godz Mario raczył się obudzić. Ja siedziałam w naszej jachtowej kuchni i przygotowywałam coś do zjedzenia. Gdy Mario wszedł do pomieszczenia ledwo udało mi się powstrzymać śmiech na jego widok. Oczywiście zrobiłam Mario zdjęcia, które wysłałam do trenera Kloppa razem z pozdrowieniami z urlopu. Mario przytulił się do moich pleców i powiedział:
- Przepraszam, że zasnąłem.- po czym pocałował mnie w szyję, a potem w bark. Po czym zapytał:
- Co robisz?-
- Twoją ulubioną sałatkę.-
- Brzmi pysznie.- powiedział po czym udał się do małej łazienki wziąć prysznic. Po chwili usłyszałam krzyki i piski. Musiał zobaczyć napis. Przybiłam sobie w myślach piątkę po czym weszłam do łazienki i zobaczyłam Mario który próbował przeczytać napis. Powiedziałam do niego z miną niewiniątka:
- Co się stało kochanie, że tak krzyczysz?-
- Co się stało? Widzisz moje plecy?-
- Owszem gustowny napis mi się bardzo podoba.- po czym pocałował go z uśmiechem na ustach w bark. On momentalnie odwrócił się w moją stronę i powiedział:
- Co tam jest napisane?- złapał go za rękę i zaprowadziłam do salonu gdzie był aparat i pokazałam mu zdjęcie. Gdy to przeczytał zaczął się śmiać i powiedział:
- Dobrze, że nikt tego nie widział.-
- Nie byłabym tego pewna.-
- Co?-
- Trenerowi to wysłałam z pozdrowieniami z wakacji.-
- Za co?- zapytał z żalem:
- Za żywota i pocałowałam go szybko w usta.- ten wziął mnie szybko na ręce i wręcz wybiegł na pokład (dobrze, że aparat został na stole w salonie) i wrzucił mnie do wody. No cóż nie powiem, że byłam z tego powodu zadowolona. Wypłynęłam na powierzchnię i powiedziałam do Mario:
- Kochanie podaj mi rękę.- a ten naiwny zrobił to o co go prosiłam, a ja momentalnie pociągnęłam go za rękę i Mario wręcz przeleciał nade mną i wpadł do wody. Długo nie wypływał więc zaczęłam się martwić, nagle poczułam, że coś ciągnie mnie za nogę do wody nim się spostrzegłam byłam pod wodą, a na moich ustach zagościły dobrze znane mi wargi. Uśmiechnęłam się sama do siebie po czym wypłynęłam na powierzchnię wody, a tam Mario już czekał na mnie. To był udany dzień.